śnieg. biało wszędzie, w moim sercu także. ale... zimno nie jest.
ono grzeje jak najlepszy termofor.
cud, że żyję. Zabita Wiele Razy.
dałam kolejny krok do przodu,
niepotrzebnie spojrzałam za siebie, niepotrzebnie.
moje życie. wiersz bez rymu. tani poemat na serwetce.
Zabita Ożyła Wiele Razy.
wpływ. czuję na sobie.
powiew uśmiechu, sprawia, że uśmiecham
i wszystko jakby łatwiej. przychodzi, odchodzi, powraca.
Wielkie Rozstania, jeszcze większe powroty. jakby mimochodem.
jesteś tu, ja tam, jesteśmy gdzieś razem,
idziemy w przeciwnych kierunkach, by znów
potknąć się o własne nogi, upaść przed sobą i chwycić się za ręce.
pójść dalej. za ręce. w przeciwnych kierunkach.
trzymam klucz do serca. ty masz jego kopię,
raz mnie zakopiesz, raz mnie odkopiesz,
a ja cieszę się jak głupia za każdym razem.
zrobiłam krok, nie obejrzałam się za siebie,
a i tak przede mną byłeś ty.
u mnie zawsze słońce, u ciebie zawsze deszcz.
tańczę w deszczu.
odbijam literki klawiaturą na ekranie,
liczysz emotikony. oszukujemy emocje,
ukrywamy uczucia. jak zawodowcy.
zabiłeś mnie.
zabiłam ciebie.
zabiliśmy się razem.
zabijamy się każdego dnia.
zabijamy, by cieszyć się, że jedno patrzy za siebie,
że drugie nie ogląda się wcale,
że potykamy się i chwytamy za ręce,
że czynimy moje życie tanim poematem
na serwetce, na krańcu świata.
w twojej wyobraźni.
myśli... (11) | trochę więcej myśli...